Witaj Wesnothańczyku
Zobacz temat
 Drukuj temat
Sen Mehira
Deidara
Sen Mehira

Chłopiec stał na drewnianej skrzyni, próbując wypatrzeć cokolwiek prócz tłumu ludzi i strażników miejskich, którzy pilnowali porządku. Tylko oni dzielili tłum od szerokiej, ozdobionej kwiatami ulicy pałacowej, po której mięli zaraz przejść wielcy przywódcy Tar-Tabaru, Suf-Affaru i Mag-Magaru. Młody Mehir bardzo im zazdrościł: mogli z bliska zobaczyć tych wszystkich wspaniałych wojowników, dżinów i ifrytów. Postanowił, że jeśli nie uda mu się zostać przywódcą największej armii Przywoływaczy, zostanie strażnikiem miejskim.
Dłonie jakiegoś dorosłego chwyciły chłopca pod ramionami i podniosły w górę. Sekundę później Mehir siedział już na barana u swojego wujka, Aliba. Był to stary, siwiejący już staruszek, który pachniał sierścią wielbłądów. Matka opowiadała mu kiedyś, że gdy Alib był młodszy, prowadził jedne z największych karawan do Sud-Affaru, gdzie sprzedawał wielbłądy i oliwę. Wszystko skończyło się pewnej nocy, w czasie której grupka nomadów zaatakowała i obrabowała karawanę. Alib stracił wtedy trzech swoich synów, bez których jego interes zaczął podupadać.
- Chcesz zobaczyć wezyrów, Mehirze? -spytał wujek zachrypłym głosem.
- Wolałbym zobaczyć Przywoływaczy. Tych najsilniejszych. Kiedyś sam takim zostanę!
- Nie wątpię, mój mały! Powiedz mi jeszcze... Wiesz, dlaczego zebrało się dziś tyle osób i jest tutaj tyle straży?
- Emm... Ponoć ma być tutaj jakaś ważna istota z Otchłani. Jakaś zbuntowana Rhami, czy ktoś taki... Ludzie mają robić jakiś protest, żeby Rada Starszych ją odesłała -Mehir spojrzał na wujka pytająco. Nie bardzo interesowały go takie sprawy. Skoro jakaś istota sprzeciwiła się woli swoich panów, trzeba było ją odesłać i przywołać taką, która się nie sprzeciwi. Nie rozumiał, dlaczego Starsi bronili czasem takich stworzeń.
- To poniekąd prawda. Mają dzisiaj sądzić jedną z Trzech Wielkich Istot, Rashti'Rhami.
- Rashti'Rhami?
- Tak. To wielka wojowniczka, obdarzona ogromną mocą. Łączy w sobie dwie natury. Naturę chaosu, która zapewnia jej moce Dharma’rhami oraz naturę ładu, która odpowiada za siłę Ho’rhami. Obie te natury chcą się wzajemnie znieść, choć żadna nie może przechylić szali. Czasami jednak zdarza się tak, że pod wpływem wielkich emocji równowaga Rashti'Rhami zostaje zachwiana, a wówczas dzieją się złe rzeczy. Tak było w tym przypadku.
- Skąd tyle o tym wiesz, wuju?
Alib zaśmiał się ochryple, prezentując swoje nieliczne, żółte zęby.
- Ten, kto podróżuje z karawaną, wie wiele rzeczy. Wśród ciemnych i zimnych nocy na pusty wędrowcy opowiadają sobie różne historie.
- Ale Ty wędrowałeś z karawaną bardzo dawno temu!
- A myślisz, że ile Rashti'Rhami ma lat, co, urwisie?
Mehir zamyślił się na chwilę. Nigdy tak naprawdę nie widział starych istot z Otchłani. Młodych także nie widział. Wszystkie były dorosłe. Choć może źle na to patrzył... Może nie były dorosłe, a po prostu nie miały wieku?
- Rashti'Rhami jest drugą przywołaną istotą z Otchłani. Pierwszą, przy której przywołaniu pomagał ludziom Wielki Dżin.
- Ten sam, który spoczywa w Pałacu? -zaciekawił się Mehir.
- Ten sam. Rashti'Rhami jest czymś więcej, niż tylko przyzwaną istotą. Nie tylko ze względu na swoją siłę, ale także temperament i lata, które już tutaj spędziła. Jest wybuchowa i impulsywna. Bywa okrutna, ale także litościwa. Za niektórych swoich panów była w stanie oddać wszystko, jednak zdarzali się i tacy, których obecność ledwie tolerowała. Ma w sobie wiele z kobiety.
- A pani w szkole mówiła, że istoty z Otchłani nie mają płci! Że tylko tak wyglądają, a tak naprawdę są tacy sami, jak żywiołaki!
Alib przytaknął powoli. Po raz pierwszy tego dnia wydawał się przybity.
- Tak... Tak mówią. Ale nie wiem, czy to prawda. Wy, młodzi... -staruszek niezgrabnie starał się coś powiedzieć, jednak w końcu dał sobie z tym spokój. Westchnął tylko i rzucił pogodniej w stronę Mehira- Miej otwarty umysł. I szanuj wszystkich i wszystko, co stanie na Twojej drodze. Nigdy nie wiadomo, co w naszym świecie jest tylko rzeczą, a co posiada własną duszę.
Przywódcy wielkich miast i Przywoływacze wkroczyli już do miasta. Choć jeszcze nie było ich widać, ludzie czekający na niższych kondygnacjach byli doskonale słyszalni. Co chwilę wołali coś w stylu: "Odesłać ją!", "Al'Kamija wolna od potworów!" bądź "Wykonać na niej karę śmierci!". Mehirowi przyszło do głowy, że tak naprawdę to wszystko tylko farsa. Czasami zdarzały się już podobne sytuacje i ludzie reagowali tak samo. Nikogo nie obchodziło jednak, co zrobiła dana istota z Otchłani i dlaczego. Liczyło się to, że zawiedli Przywoływacze i "podatki są za wysokie".
- Co tak właściwie zrobiła ta Rashti'Rhami? -spytał chłopiec.
- Jej pan zawinił w swoim mieście. Przez jego błędne decyzje zginęło kilku ludzi, w tym dzieci. Chodziło chyba o decyzję w sprawie jakiejś kamienicy. Jedni twierdzili, że grozi zawaleniem. Oczywiście możnowładca zignorował te przestrogi i oddał ją do użytku. Zawaliła się.
- A co ma z tym wspólnego ta istota?
- Ludzie wszczęli protesty pod siedzibą Rady. Wyzywali Starszych od imbecyli i jeszcze gorszych... Pech chciał, że Rashti'Rhami usłyszała, jak obrażają jej właściciela. Poszła więc sama bronić jego honoru, gdy Rada była zajęta rozmowami na temat protestu. Nikt nie zwracał na nią uwagi i trach, stało się. Rzuciła się na tłum z włócznią, mordując protestujących. Co o tym myślisz?
- Nie rozumiem pytania...
- Co byś zrobił, gdybyś miał ją osądzić? Istotę, której za punkt honoru wpojono ochronę dobrego imienia swojego pana. Istotę, która nie ma pojęcia o naszych obyczajach i kulturze. Co byś z nią zrobił?
Mehir milczał.
- Skazałbyś ją na śmierć?
Przywoływacze kroczyli już ulicą Pałacową. Ryk tłumu uniemożliwił Mehorowi i Alibowi rozmowę. Ludzie były żądni krwi: darli ubrania, rzucali zgniłymi owocami, przeklinali. Na przodzie pochodu maszerowali Przywoływacze, po nich kroczyli dumnie przedstawiciele Rady Starszych. Wszyscy byli brudni i mokrzy od zgniłych owoców, jednak znosili to wszystko cierpliwie i z powagą.
Zaraz po Starszych Mehir miał nadzieję zobaczyć przywódców trzech wielkich miast, jednak był tam ktoś inny. Rashti'Rhami kroczyła przed siebie z dumnie podniesioną głową. Jej czarne, lśniące włosy lekko powiewały w rytm jej kroków. Wyprostowane, proste plecy i dumne, silne ramiona nie pozostawiały wątpliwości co do tego, że jest kimś innym, niż zwykłą Rhami idącą na sąd. Była ubrana w prostą, lnianą tunikę, na której nie dało się już rozpoznać pierwotnego koloru, gdyż była pokryta w zgniłych owocach. Podobnie zresztą, jak cała Rashti'Rhami. Spod tkaniny wystawały szczupłe, długie nogi istoty. Stopy miała bose. Najdziwniejsze było w niej jednak to, że połowa jej ciała była koloru niebieskiego, a połowa- czerwonego. Łączyły się idealnie wzdłuż jej ciała, co stwarzało wrażenie, jakby ktoś połączył ze sobą dwie różne Rhami. Choć była brudna, mokra i nie dzierżyła żadnej broni, wyglądała niesamowicie. Władczo i majestatycznie. Największe zaś wrażenie zrobiły na Mehirze oczy istoty: ogromne, dwukolorowe i niezwykle głębokie. Gdy chłopiec w nie spojrzał, już wiedział, jaką decyzję by podjął.
- Nie zabijajcie jej! -krzyczał, starając się zwrócić na siebie uwagę innych.- Nie wolno wam jej skrzywdzić!

***


- Nie wolno wam! -rozdarł się, podrywając się z łóżka.
Spocony podkoszulek, słońce leniwie wychylające się zza widnokręgu, mała kawalerka kawał drogi od centrum miasta. Mehir rozejrzał się dookoła. Na stole stała opróżniona już karafka wina i półmiski z niedojedzonymi przekąskami ze wczorajszej zabawy. W kącie leżał latający dywan Safaja i jego ukulele. Trzeba było wstać, znaleźć jakieś czyste ubranie, doprowadzić turban do jako takiego stanu i ruszyć do pracy. Przywoływacz podrapał się jeszcze po zaroście i przymknął na chwilę oczy, drzemiąc.
- Doprawdy -rzekł do siebie po chwili- nie mam pojęcia, dlaczego nawiedzają mnie te wspomnienia.
„Zniszczmy doszczętnie ten żałosny świat i przejdźmy do kolejnego.”
~ Chara
 
inferno8
Ciekawy fan-fic, nie spodziewałem się tego Grin Cóż mogę rzecz - Deidara musisz liczyć się z tym, że to raczej 'non-canon' ale muszę też przyznać, że nie ma chyba piękniejszej rzeczy dla twórcy, kiedy jego dzieło zaczyna żyć trochę własnym życiem Wink Dzięki!

P.S Rośnie nam tu coraz lepszy pisarz Grin
 
holypaladin
ciekawe treści,brawo
 
Przejdź do forum:
Wygenerowano w sekund: 0.03
6,510,791 unikalne wizyty