DIALOGI PRZY OTWIERANIU KLATEK DLA TROLLI (SCENARIUSZ 4B):

KLATKA ZE SZCZENITAMI:

Krull Skaa:
To moja mode! Wypuci one z klatek!

Jednostka wchodzca na pole klatki:
Troll z tej klatki jest ju wolny!

KOLEJNE KLATKI ZE SZCZENITAMI:

Jednostka wchodzca na pole klatki:
Troll z tej klatki jest ju wolny!

KLATKA Z SZAMANEM:

Krull Skaa:
To by troll szaman, wielki wojownik i mag! On musie doczy do walki!

Kochan:
Kto o jego umiejtnociach byby niebywale uyteczny w walce z nieumarymi.

Marbus:
Masz racj... Natychmiast wypucie i nakarmcie tego trolla!

KLATKA Z TROLLEM SKAOMIOTEM:

Krull Skaa:
To by nasz mistrz w rzucie gazem! Nikt nie potrafi miota kamieniem tak daleko jak on!

Kochan:
Oby by w stanie rzuca rwnie celnie, co mocno.

KLATKA Z TROLLEM BOHATEREM:

Krull Skaa:
Nasz najlepszy wojownik! Silny, silny... Teraz razem zmiadymy wroga!

Troll Bohater:
Wypucie mnie, a poka temu orkowi, kto tutaj rzdzi!

Jednostka wchodzca na pole klatki:
Klatka otwarta!


SCENARIUSZ 5:

Dialog po dotarciu jednostk do zamku Gewolda:

Jednostka, ktra dotara do oblonego zamku (to nie moe by wilk!):
Wreszcie! Oblenie pucio. Mamy teraz szans odbi Gelu-Aben!

Gewold:
Marbus! Ze wszystkich moich zawszonych krewnych! Nigdy nie pomylabym, e to wanie Ty przyjdziesz mi z odsiecz... Hahahaha... Dawno nie czuem si taki rozbawiony...

Marbus:
Egh tro Grash, bracie! Zdaje si, e jeste ranny. Jak wikszo orkw w Twoim zamku. Ale opowiadaj... Co tu si stao, na Hord?

Gewold:
Tutaj? Chodzi Ci o oblenie, co? Hahaha... To zabawna historia... Zaczo si od plotek na temat nieumarych nadcigajcych z pnocy... Wziem wic swoich najlepszych chopcw i ruszylimy, eby zupi te kociaki. Zima w tym roku jest cika... Potrzebowalimy zapasw, nawet z rk nieumarych...

Kochan:
Nie podoba mi si to... Nieumarli zaatakowali nas od poudnia... Wyglda na to, e jestemy zamknici.

Gewold:
...wytropilimy ich. I poprowadziem szturm... Jednak ich ilo, ich sia... Miadyli nas. A moi chopcy? Zostawili mnie tam samego! W pierwszej linii! Nie warto byo, Marbus! Nie warto byo zrobi nic! Ale ju do... Szkoda gada, szkoda strzpi jzyk...

Gewold:
W kadym razie... Droga powrotna zostaa odcita... Ruszylimy przez ziemi Sojuszu Pnocy... A za nami cignli nieumarli. Z tego co wiem, pnoc ley teraz w ruinie. Ludzie, elfy, krasnoludy... Kady potrzebuje ywnoci, stali i kawaka ziemi, ktrego nie zamieszkuj upiory... Ruszyli wic na nas.

Marbus:
Nie pozostaje nam nic innego, jak walczy... Chwycie za swe miecze jeszcze raz! Poprowadzimy was do zwycistwa!

Genera Helias:
Zdaje si, e orkom udao si przebi oblenie... To nie wry dobrze. Posa po wicej wojska! Niech cign tutaj legiony z pnocnych posterunkw!

Jakakolwiek jednostka Generaa Heliasa:
Ale panie... Jeli zabierzemy stamtd oddziay, kto obroni granice przed nieumarymi?

General Helias:
Nie lekcewa moich rozkazw, kmiotku! Wykona! I dawa mi tutaj cikich piechurw! Rozwalimy w drzazgi ich bramy miejskie i fortyfikacje!

Raslaw nienostopy:
Nie podoba mi si to... Ale jeli mamy ochroni nasz klan przed zagroeniem z zewntrz, musimy pozby si orkw. Polijcie po moich kuzynw, Gilla i Billa! Zaatwi ich!

(W tym miejscu koczy si dialog i zaczyna nowy warunek zwycistwa: "Pokonaj przywdcw wroga". Sojusz Pnocy dostaje kopa w postaci jakiej tam, ustalonej iloci zota, a obok przywdcy krasnoludw pojawiaj si dwie jednostki: Gill nienostopy i Bill nienostopy. Mog to by grzmotomioty na drugim poziomie. Bd jakie inne krasnoludy, jednak drugi poziom.)


Dialog mierci Gewolda:

Gewold:
Co... Na Hord...? Nie mog umrze... Orkowie... Nie poradz sobie... Beze mnie...

(Koczy scenariusz, ten i kady nastpny. Gewold musi przey do koca kampanii.)


Dialog mierci krasnala:

Raslaw nienostopy:
Nie! Ja... Ekhm... Ekhm... Nie mog pa... Wy tchrze... Wy bkarty... Wy diaby wcielone... Wy...

Gewold:
A zamknij si wreszcie! Niech kto przyniesie mi jego eb na tacy!


Dialog po rekrutacji elfa przez generaa:

Marbus:
Co? Elfy! Ale skd...

Gewold:
Co wycie robili na tym poudniu, Marbus? Do Sojuszu Pnocy przyczyy si ju niemale wszystkie rasy, nawet smoki i... Tfu, niektre plemiona orkw... Tworz teraz najwiksz si, rywalizujc z Knalg w dziedzinach gospodarki...

Krull Skaa:
Elfy! Dugouchy! Moje szczenita chcie si z nimi bawi!

Emborgi-tarash:
Nie mona lekceway mdroci i potgi elfw... Ich rasa jest rwnie pradawna, co nasza... Byli pierwszymi, ktrzy pojli potg natury... Cho ich rasa skarlaa... Nie ma ju bohaterw takich, jak Kalenz...

Wilk:
Warf, warf!

Marbus (jeli wilk wci yje):
Cicho, cicho Jczmie... To wrogowie.

Kochan:
Nazwae tego wilka Jczmie, kuzynie?

Marbus:
. . .

(Od tego momentu wilk moe nosi imi Jczmie.)


Dialog mierci generaa:

General Helias:
To niemoliwe... Nie udao si... Nawet z posikami z pnocy... Ale to nic... I tak zginiecie. Pokonani... Przez Krla Gonu...

Emborgi-tarash:
Krl Gonu...? Czy to moliwe...? Musimy std ucieka, szybko! Nie jestemy w stanie pokona tej istoty!

Kochan (jeli mamy jaszczurki i yjc Emborgi):
Hm? O czym mwisz, stara wrbitko? Dlaczego ta nazwa jest dla Ciebie tak straszna?

Emborgi-tarash:
Jest on o wiele starszy, ni moecie sobie wyobrazi... Pamita czasy, gdy orkowie dopiero dopywali na Wielki Kontynent na statkach ludzi... Ale dlaczego si zjawi? Nie wiem... Ale musz si dowiedzie... 


Dialog kocowy, po pokonaniu obu przywdcw:

Gewold:
Udao si, Marbus! yjemy! Zdaje si, e to dziki Tobie... Cho w mojej prywatnej opinii, to raczej ja ratowaem Ciebie.

Marbus:
Hahaha... Ciesz si, e ju po wszystkim... Ale do rzeczy... Pora nam zebra Hord. Nieumarli ruszaj na nas z poudnia... A z tego, co mwisz, nadchodz take z pnocy... Wylijmy kruki do wodzw...

Gewold:
Hmm... Marbus... Bo widzisz... TO jest Horda. Caa. Gdy wrciem z tej szary, zebraem wszystkich, ktrych mogem... Reszta... Posacy nie wrcili. Zewszd dochodz mnie wieci o nowych armiach upiorw. Musimy zaoy, e stanowimy teraz najwikszy trzon orkowej armii.

Kochan:
To... To niemoliwe... Sowa generaa... Umrzemy tutaj.

Gewold:
. . .

Marbus:
Hmm... Nie. Jeszcze jest nadzieja. I zamierzam z niej skorzysta. Ruszymy tunelami, ktre otwarli krasnoludowie. Przebijemy si pod grami, a wyjdziemy po wschodniej stronie. Jeli dobrze pamitam, s tam Pola Kalindorskie. Orkowie gromadzili si tam od wiekw.

Gewold:
Ale nie od ostatnich pidziesiciu lat. Elfy strzeg swoich lasw przy granicy drzew, a Sojusz Pnocy rozciga tam swoje wpywy, likwidujc kade zagroenie. Nie mwic ju o tym, e krasnoludy w podziemiach nie pozwol nam przej dalej.

Marbus:
Nie mam zamiaru prosi ich o przejcie! Ragh for En Traht, bracia! Jeszcze dzi spakujcie dobytek, zabierzcie ywno, zwierzta, zoto i stal, a nastpnie... A nastpnie spalcie Gelu'Aben! Nie ma dla nas odwrotu! Jestecie ze mn? Jeli zginiemy, to w walce o nasz ras! A nie czekajc tu na nadchodzcy koniec! Ragh for En Traht!

Kochan:
Ragh for En Traht!

Gewold:
Ragh for En Traht!

Krull Skaa:
Raght... fur... En Trah?

Emborgi-tarash:
Ragh for En Traht!

Wilk (Jczmie):
Auuuuu!

(Koniec scenariusza)