Teraz opowiem o broni nieco bliższej Polsce. Nie znaczy to, że w Polsce ją stworzono, lecz, że w Polsce ją użyto. 9 kwietnia 1241 roku odbyła się bitwa pod Legnicą, starcie Tatarów z mieszaniną chłopów i rycerstwa[7], które zakończyło się klęską Polaków i śmiercią kwiatu rycerstwa polskiego oraz księcia Śląskiego Henryka Pobożnego. Przytoczę tutaj relację Wincentego Kadłubka zapisaną w Kronice polskiej z decydującego fragmentu bitwy: "...do walki włączył się drugi rzut tatarski, okrążając oddziały pierwszego rzutu Polaków. Książę Henryk Pobożny, próbował ratować sytuację i ruszył do ataku na czele doborowego hufca odwodowego. Mongołowie ponownie zostali zepchnięci. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego – z trzymanych przez nieprzyjaciół na długich kijach smoczych głów, buchnęły kłęby gryzącego dymu. Przeraziło to rycerzy i spłoszyło konie. Szyk polski rozpadł się. Wówczas Mongołowie uderzyli z całym impetem. Nasi rycerze, okrążeni ze wszystkich stron w większości zginęli..." W tych „smoczych głowach” musiały być ukryte arsen oraz siarka, powoli spalane. Chorąży mongolski musiał potrząsnąć kijem, a wtedy, w wyniku gwałtownego dopływu powietrza, arsen i siarka zaczęły spalać się o wiele intensywniej i ulatywać ze smoczej głowy (czyli fumatora) na kiju zwanym kadzielnicą. Tatarzy, którzy przejęli gazy bojowe (i wiele innych rzeczy) od podbitych Chin, umieli wykorzystać wiatr oraz ukształtowanie terenu do kierowania oszałamiającymi i duszącymi gazami. W czasie bitwy pod Legnicą Tatarom się poszczęściło – wiatr wiał w kierunku wojska polskiego. Czym tak naprawdę były gazy bojowe Tatarów, prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy. Wiemy jednak o kilku innych chińskich wynalazkach używanych przez Tatarów. Najbardziej znanym (prócz gazów bojowych) są chyba „strzały-gwizdki” i „gwiżdżące strzały”. „Strzały-gwizdki” nie służyły do celów bojowych tylko do kierowania oddziałami lub przekazywania informacji. Zostały zaprojektowane tak, aby mogły lecieć daleko i na dużych wysokościach. Nie miały nawet zakończonych ostro grotów. Miały one wyokrąglony czubek (którym mogły co najwyżej nabić siniaka) i od trzech do pięciu pustych w środku zgrubień przypominających zbiorniczki i działających jak gwizdek. Drugi rodzaj strzał, „gwiżdżące strzały”, był używany w trakcie bitew. „Gwiżdżące strzały” przypominały swym wyglądem zwykłe tatarskie strzały o zaostrzonych końcach, lecz na samym początku grotu posiadały doczepiony jeden gwizdek. Gwizd ten w czasie bitwy płoszył nieprzyzwyczajone do tego d¼więku konie nieprzyjaciół, a strzały swym ostrzem wyrządzały szkody i ludziom, i koniom. Warto również zastanowić się, z jakich łuków były wypuszczane te niesamowite strzały. Otóż łuki były równie wymyślnie skonstruowane. Mongolskie łuki nazywane są łukami refleksyjnym, co sugerowałoby spokojne rozmyślania – nic bardziej mylnego. Łuki refleksyjne mają w miejscu majdanu wygięcie w przeciwną stronę, co nadaje strzale wysoką celność i szybkość (a także daleki zasięg – do 350 metrów, czyli porównywalnie do długich angielskich łuków), ale również zmuszają konstruującego do dużego nakładu pracy. Z tego powodu konstrukcja łuku refleksyjnego była bardzo pracochłonna i skomplikowana. Do jego budowy wykorzystywano m. in. : rogi, drewno (wiąz, jesion, akacja, bambus, cis), ścięgna, jelita i skórę. Cięciwy łuków skręcano z jelit oraz żył zwierzęcych. Konstruowano łuk nakładając kolejne warstwy różnego drewna klejonego organicznym klejem i przeplatanego innymi materiałami tak, aby konstrukcja nie rozeszła się i wytrzymała bardzo wysokie naprężenia po przegięciu majdana w przeciwną stronę. Pierwszy łuk refleksyjny powstał prawdopodobnie w I w. p. n. e., a do dzisiejszych czasów łuki refleksyjne są tworzone tradycyjnymi metodami m. in. przez Chińczyków, Baszkirów, Mongołów, oraz Turków. Ciekawostką jest to, że łuk refleksyjny można znale¼ć na bordiurze drzwi gnie¼nieńskich. Kolejną bronią wykorzystywaną przez Tatarów, a przejętą prawdopodobnie od Chińczyków, były tzw. tetsu-hau. Tetsu-hau były to duże, żelazne kule, wypełniane prochem strzelniczym, odłamkami żelazu, kamieniami lub gwo¼dziami. Tetsu-hau były pierwowzorami dzisiejszych bomb – po podpaleniu lontu i wyrzuceniu kuli przez katapultę tetsu-hau wybuchało raniąc wrogów odłamkami żelaza. Istniały również małe tetsu-hau przypominające granaty i działające na tej samej zasadzie, co ich duże odpowiedniki. Tatarzy potrafili rzucać tetsu-hau w kierunku wroga i błyskawicznie uciekać, nim ładunek eksplodował. Tetsu-hau zostało skonstruowane na początku XIII wieku w Chinach pod panowaniem mongolskim. Pierwszy opis tetsu-hau pochodzi z 1221 roku. Jest pewne, że Tatarzy używali tetsu-hau w trakcie nieudanej inwazji na Japonię w 1281 roku, kiedy to zdyscyplinowane wojska samurajów odparły liczebniejszą i bardziej zaawansowaną technologicznie tatarską armię. W znacznym stopniu przyczynił się do tego tajfun, który nawiedził wybrzeża Japonii, przy których stacjonowały statki mongolskie. Tajfun zniszczył 90% floty chana Kublai Khana, a w znalezionych w czasach współczesnych wrakach znaleziono sześć testsu-hau. Cztery z nich były pęknięte (prawdopodobnie już użyte w bitwie), lecz dwa jeszcze całe. Wysoce prawdopodobne jest to, że testsu-hau, znane już Tatarom w tamtym momencie, zostało użyte (wraz z bambusowymi armatami, a których napiszę pó¼niej) w czasie bitwy pod Legnicą 1241 roku i przyczyniło się (wraz z gazami bojowymi) do zwycięstwa Tatarów.