Błędy tych, którzy ze mną przegrywali :
1. Atak za wszelką cenę - należy pamiętać, że często wygrać można grą defensywną, nie posyłaniem kolejnych jednostek na rzeź. Ileż to takich ''szarż'' zostawało odpartych i okrążonych - dokładnie nie pamiętam, ale wiele. Nagła zagłada kilku jednostek zwykle równa się przegranej, uzupełnienie takich strat zajmie zwykle kilka tur, co wróg skwapliwie wykorzysta.
2. Ani kroku w tył! - czyli wstręt do odwrotu. Manerw ten może wciągnąć przeciwnika w pułapkę. Możemy go za sobą ''wciągnąć'' i zaskoczyć atakiem paru świeżych jednostek, odzyskując inicjatywę. Wielu jednak woli metodę stalingradzką, zapominając, że zwykle lepiej jest stracić wioskę, niż jednostkę...
3. Głupia mgła! - jej lekceważenie może się skończyć szybko i boleśnie. Osobiście ją uwielbiam, pozwala na urządzanie zasadzek i rajdów zwiadowców po niestrzeżone wioski. Dodaje ona również realizmu bitwom. Niektórzy wolą zostawić boki mapy bez żadnych ''czujek'', po czym szybko tracą źródła dochodów, zaczynają tracić samotne jednostki, w ekstremalnych przypadkach - tracą króla. Widziałem kiedyś błyskotliwą akcję - elficki łowca ( z zasadzką ), król jednego z graczy, wyszedł nagle z lasu i ukatrupił rannego smoka - króla przeciwnika. Zaskoczenie przychodzące z mgły jest równie groźne.
4. Atak zbyt małymi siłami - kto normalny atakuje jedną jednostką? A jeśli wróg jest daleko od naszej bazy - to jest zwykła egzekucja. Szybka, przyjemna, dostarcza doświadczenie przeciwnikowi. Dla masochistów.
5. Olewam teren - moimi faworytami są krasnoludy ustawione... w lesie. Podobnie ze szturmowaniem z wody. Tak samo jak punkt czwarty. Teren jest BfW czynnikiem szalenie ważnym - nie obchodzi was, przegrywacie. I nie ma raczej odstępstw od tej reguły.
6. Brak dostosowania się do przeciwnika - czyli zwalczanie włóczników kawalerią. Nie trzeba pisać zbyt wiele - włócznik nie jest odpowiednią jednostką do gruchotania gnatów szkieletom. AI bywa w tych sprawach o wiele lepsze niż żywi gracze. Ogólnie - strajmy się dopasowywać nasze wojsko do wojska przeciwnika.
7. Brak ''pomysłu'' na grę - Zaplanowana wcześniej taktyka nie jest konieczna, ale w zwycięstwie pomaga. BfW daje nam duże pole do popisu - możemy wroga prowokować, możemy wciągać go w pułapki, możemy oskrzydlać... możemy bronić wiosek do ostatniej jednostki. Ważne, żeby ten ''plan'' dopasowywać do zmieniającej się sytuacji, nie wysyłając głupio jednostek na front z myślą ''jakoś to będzie''.
8. Troska o wioski - z tym bywa różnie, wszystko zależy od rozmiarów mapy. Ważne, żebyśmy mieli zwiadowców tam, gdzie są nasze najdalej wysunięte przyczółki. Żeby cała linia frontu była dobrze widoczna, żeby nie było luk... przez które tyle razy mogą prześlizgnąć się ''cholerne nietoperze'' i przyśpieszyć naszą porażkę. I pamiętajmy - naprawdę często lepiej jest stracić wioskę, niż jednostkę. Kilkanaście sztuk złota to sporo kasy!
9. Moje ukochane jednostki... - czyli chora miłość do jednego typu wojowników, np. dżinnów z Summoners. W BfW do zwycięstwa w 99% przypadków jest potrzebne wojsko zróżnicowane, mogące stawić czoła każdemu rodzajowi wroga. I oponent naprawdę nie będzie żałował waszych ukochanych Cameli - on wyrżnie je z lubością i grzecznie poprosi o więcej! :)
10. Przewidywalność - wasza gra bywa z góry prześwietlona przez przeciwnika, może on znać z wyprzedzeniem wasze ruchy i jednostki, jakie lubicie. Wtedy albo go czymś zaskoczycie, albo zostaniecie matematycznie niemal rozpracowani, co mnie się też przydarzało. Najbardziej bolesny był mój pierwszy i ostatni raz z Dragon_Kingiem. Krasnoludami rozwalił moich Warlocków w ciągu zaledwie 3 tur - zaczął w piątej, w 8 nie miałem za bardzo czym grać... zawaliłem sprawę, bo graliśmy 2 na 2. Było mi strasznie głupio. On po prostu rozpracował moje jednostki i ich ustawienie, zaatakował... i wygrał bez większych problemów. Był przygotowany na wszystko. Starajmy się być nieprzewidywalni, ale nie szaleni (punkty 1,2,6 zwłaszcza).
To tyle. Napisałem to, bo wiem, jak zwykle gracze nie lubią pouczań w trakcie i po grze. Mam nadzieję, że dzięki powyższym punktom to wy będziecie mi spuszczać lanie i pisać takie złośliwe poradniki! :)
Do zobaczenia na wirtualnym polu bitwy, Sagez